Nie mam problemu z osobistą notatką, która pomaga narzędziu zrozumieć mój sposób pracy.
Mam problem z pomysłem, że sztuczna inteligencja powinna dostać całe moje życie naraz: finanse, zdrowie, relacje, lęki, cele, styl pisania, dawne porażki i plan na pięć lat. To nie jest neutralne tło. To rama, przez którą model zacznie interpretować kolejne pytania.
Jeżeli opiszę siebie głównie przez ograniczenia, narzędzie może zacząć je bardzo przekonująco uzasadniać. Jeżeli pierwsze założenie będzie błędne, kolejne odpowiedzi mogą tylko rozbudować ten błąd. Nadmiar informacji oznacza też większy koszt i większy zakres prywatnych danych powierzonych zewnętrznej usłudze.
Wolę przekazywać kontekst warstwami.
Zaczynam od bieżącego problemu i tego, jaki wynik chcę uzyskać. Sprawdzam pierwszą odpowiedź. Jeśli kierunek jest dobry, dodaję potrzebne fakty. Jeśli zły, poprawiam założenia albo zaczynam rozmowę od nowa.
Przy pracy dla firmy stosuję tę samą zasadę. Model nie potrzebuje całej historii przedsiębiorstwa, by uporządkować jedną procedurę. Powinien dostać dane potrzebne do zadania, w możliwie małym zakresie i bez informacji, które niczego nie zmieniają.
Nie chodzi o to, żeby AI wiedziało o mnie wszystko. Chodzi o to, żebym ja wiedział, co mu przekazuję, po co to robię i jaką część odpowiedzi nadal muszę ocenić sam.
Najlepszy kontekst nie jest największym plikiem.
Najlepszy kontekst to najmniejszy zestaw informacji, który pozwala dobrze wykonać zadanie.